Category Archives: PODROZE

Honeymoon in pictures

Our honeymoon had a magical feel to it. The mix of mediterranean summer and fall, amazing atmosphere of small, forgotten town, windy breeze by the sea and warm sun brightening up the days. We walked so much, we laughed so much, we dreamt so much. We charged the batteries, made some brave plans and savoured these first few days after our wedding. PS. And yes we stayed in the most charming tiny hotel I’ve ever seen!

Nasza podroz poslubna miala w sobie odrobine magii. Mieszanka srodziemnomorskiej koncowki lata i poczatkow jesieni, cudna atmosfera malego, troche zapomnianego miasteczka, podmuchy wiatru nad morzem i slonce grzejace twarz. Spacerowalismy, smialismy sie do rozpuku, zajadalismy sie smakolykami, marzylismy i snulismy smiale plany na najblizsze miesiace. Naladowalismy baterie i nacieszylismy soba i tymi pierwszymi dniami po slubie tylko we dwoje. PS. I tak, zostalismy w najcudowniejszym malenkim hotelu jaki w zyciu widzialam!

ala993

ala991

ala97

ala98

ala99

ala992

ala994

ala995

ala9

ala2

ala95

ala91

ala92

ala93

ala96

ala3

Ala1

ala4

ala8

ala5

ala6

ala7

Weekend in Alanya- some snapshots

Hi! When was last time you did something to jump off from your routine and schedules? Last weekend- despite full calendars and work overload we decided to escape to the South of Turkey for a short while. You might know Antalya and Alanya as they are the most popular touristic destinations in Turkey, but well we skipped huge hotels and souvenirs from the seaside and decided to stay with friends, enjoyed some places outside the city, loaded the batteries and on Sunday joined the Wings for Life race which took place in Alanya- it was an amazing experience! After weekend like this we are both hyper and super excited about another small trips and escapes which we plan for this summer! Here are some pictures!

Hej kochani! Jak minela Wam majowka? My na przekor przeladowanym kalendarzom i ogromnej ilosci pracy wyrwalismy sie na 2 dni do Antalyi i Alanyi! Pewnie wielu z Was kojarzy te miasta z ofert biur podrozy- to chyba najpopularniejsze kierunki wakacyjnych wyjazdow do Turcji :) My troche podsmiewalismy sie z pompastycznych hoteli szykujacych sie na otwarcie sezonu, spedzilismy swietny weekend ze znajomymi, odpoczelismy troche za miastem a w niedziele wzielismy udzial w biegu Wings for Life- niesamowite przezycie! Po takim weekendzie chodzimy naladowani pozytywna energia i juz planujemy kolejne male ucieczki w sina dal! A tutaj kilka zdjec!

1

2

8

4

3

9

6

11

13

20

12

14

17

15

18

19

16

 

here & now AUGUST

here and now

This last few weeks have been divided between working from home (yes, they were my last weeks of working from home as since from Monday my routine has totally changed and I’m experiencing something totally new- regular job! I will tell you about it more soon, for now let’s say… it’s a regular job in totally irregular place,  creative and interesting with so much to learn, but let’s be honest so far hard on me…) and holiday. I loved both- I totally enjoyed everyday of my old routine- creating, photographing, writing and taking care of everyday stuff, baking bread, enjoying long mornings and lots of freedom while at home and than resting and charging batteries in Fab’s company on holiday! Let’s see ıf I manage to adjust to new stuff now…

_DSC3733_DSC2460_DSC3890coffee1_DSC3979_DSC3896_DSC3740breakfast_DSC4021_DSC4321_DSC4211_DSC4192_DSC4348_DSC4303_DSC4311_DSC4330_DSC4322_DSC4352_DSC4393_DSC4409_DSC4422_DSC4431_DSC4464IMG_2711

What have you been up to these days? Are you enjoying the end of summer? Have a lovely Thursday and hey, weekend is coming!

These days JULY- holiday snapshots

these days

My holiday has officially finished and I’m back to Istanbul. I have never before been away from here for so long- this time it was almost a month, normally I escape for a week or two every now and then. But this month felt so good! It was great to stay with my family and see them everyday. It was great to spend time with some friends, catch up after many months and know that we still have a flow together.  It was great to eat raspberries, blue berries, cottage cheese and bacon as often as I wanted. It was great to go for shorter and longer runs in my neighbourhood. It was great to see Warsaw changing so quickly, it’s such a dynamic city. It was also good to realize that some things come to an end with time and leaving them behind makes new beginnings possible and more exciting. So I’m back in Istanbul now, looking through photos from Poland, running through fresh memories, planning new projects, making sure to remember the best from this amazing month!

Moje wakacje już oficjalnie dobiegły końca, jestem z powrotem w Stambule. Nigdy wcześniej nie wyjechałam stąd na tak długo- tym razem nie było mnie prawie miesiąc, na ogół udaje mi się uciec na tydzień, dwa raz na jakiś czas. I ten miniony miesiąc był niesamowity! Super było być tak blisko rodziny, mijać się codziennie, oglądać razem stare seriale i siedzieć wspólnie przy stole. Super było spotkać starych przyjaciół, nie przelotnie i na chwilę, ale na wystarczająco długo aby jeszcze raz upewnić się, że tematów do rozmów nie brakuje i już chyba nie zabraknie. Super było objadać się malinami, jagodami, białym serem i bekonem kiedy tylko chciałam. Super było wyprawiać się na krótsze i dłuższe biegi po okolicy. Super było zobaczyć Warszawę tak dynamiczną, piękną, letnią, zieloną i zmieniającą się. Super było też zrozumieć, że z czasem pewne rzeczy mijają i zostawienie ich za sobą zostawia otwarte drzwi dla nowych możliwości i początków. Jestem z powrotem w Stambule, przeglądam zdjęcia z Polski, w głowie migają mi jeszcze świeże wspomnienia, planuję nowe projekty, tak aby na pewno uwiecznić jak najwięcej z tego miesiąca wakacji. 

h5 h2 h3 h4 h6PL0 PL3 PL1 PL2mjb1mjb2mjb3 PL4 PL11 PL5 PL12 PL6 PL9 PL7 PL22 PL8 PL10 PL13 PL14 PL16 PL21pl24 PL25 PL26 pl28 PL17 PL18 PL19 PL20 PL15 PL23

These Days MAY

 

 

these days

 

May has passed on a whim. We were away for 11 days and than enjoying coming back to our routine in the second part of the month. London, Tunbridge Wells and Brighton spoiled as with weather, meeting friends, walking, shopping, discovering- it was a good time, like breathing fresh air and charging batteries. Than Istanbul welcomed us with summer, lots of fruit and veggies in the local markets and it feels great to be back at home, in my scraproom and on the balcony! May is definitely a happy month:)

Maj przeleciał ekspresem. Nie było nas przez 11 dni, a potem wpadliśmy w codzienną przyjemność w drugiej połowie miesiąca. Londyn, Tunbridge Wells i Broghton rozpieszczały nas pogodą, spotkaniami z przyjaciółmi, spacerami, zakupami, odkrywaniem nowych miejsc- to był wspaniały czas, coś jak oddychanie świeżym powietrzem i ładowanie się pozytywną energią! Powrót do Istambułu uprzyjemniła piękna pogoda, mnóstwo warzyw i owoców z lokalnych bazarków i dobrze jest być z powrotem w domu, w moim scraproomie, na balkonie… maj to zdecydowanie fajny miesiąc!

lon1 lon2 lon3 lon4 lon5 lon6 lon7 lon8 lon9 lon91 lon92 lon93 lon94 lon95 lon96may1 may2 may3 may4 may5 may6 may7 may8 may9 may91 may92 may93 may94

my days in photos:  APRIL–> MARCH–> FEBRUARY–> JANUARY

pogaduchy przy Inspire Me Christmas 2012 {chat about Inspire Me Christmas 2012}

Warszawskie spotkanie pod koniec października pozwoliło nam się lepiej poznać, poscrapować razem ale nie tylko. Drugiego dnia wybrałyśmy się razem z Kasią do uroczej bistro piekarni Petit Appétit by w cztery oczy omówić i doszlifować nasz projekt. Pośród dobrej kawy i przepysznych wypieków toczyła się nasza rozmowa o tym jak nie dać się zwariować przed Świętami i spokojnie dotrzeć do 24 grudnia.

 The meeting in Warsaw that happened at the end of October gave us not only an opportunity to get to know each other better and do some scrapbooking it also made it possible to polish our project. On the next day we went to a lovely boulangerie Petit Appétit and spent there hours talking, drinking coffee and eating delicious bakings. We talked about the project and about Christmas, we disputed on the topic of how not to go crazy before holidays, and how to calmly reach December 24. 

Kasia Tomaszewska (WorQshop): Po co w ogóle taki projekt, skoro dookoła całe mnóstwo świątecznych inspiracji i pomysłów, Internet pęka w szwach a w sklepach lada moment pojawią się gotowe dekoracje i smakołyki? Otóż nie chcemy iść na łatwiznę, a z drugiej strony obie doskonale wiemy jak łatwo jest będąc zajętym i ganiając za prezentami zgubić po drodze magię i ducha świąt. Postanowiłyśmy więc rzucić sobie wyzwanie i przygotować projekt, który przede wszystkim zmotywuje nas same do fajniejszego spędzenia przedświątecznych miesięcy, spokojnego przygotowania domowych dekoracji i wysłania kartek na czas. Dla nas jest to ogromna motywacja i pomoc w mobilizacji, aby na wszystko starczyło czasu, a dla Was mamy nadzieję, że będzie to inspiracja i okazja do przyłączenia się do wspólnej zabawy wraz z nami! A skoro już o inspiracji mowa- wiadomo, że ta nie powstaje w próżni. Kasia, masz jakieś swoje sposoby na to jak stworzyć sobie dogodne warunki, aby taką inspirację znaleźć i przede wszystkim- gdzie jej szukać?


Kasia Tomaszewska (WorQshop): So why do we really want this project, when there is so many inspiration on the net available already, shops will soon fill with festive decorations and snacks. Its easy. Since we are crafty girls, we don’t wont the easy way, but on the other hand we know how easy it is to loose Holiday magic while searching for presents at the last moment. We decided then to challenge each other and create a project which first of all will motivate us to prepare Christmas at a steady and slow pace. We want to be ready for Holidays but without a rush. For me it is a great motivation to plan everything well, have a time for some festive relax and most of all have fun. We hope that it will be the same for you! And about inspiration, Kate, do you have your way to seek for an inspiration? where do you seek it?

Kasia Przybyt (Antilight): Różnie to bywa. Dla mnie największą inspiracją jest wysprzątane biurko. Wtedy od razu czuję potrzebę zrobienia na nim twórczego bałaganu. Ale i gdy to nie pomaga po prostu na chwile się wyłączam. Film albo lektura to dobra pauza przed poszukaniem inspiracji. Z tak “oczyszczonym” umysłem biorę notes, długopis i zaczynam burzę mózgów, tak zwany brainstorming. Notuję sobie wszystkie pomysły jakie mogłyby mi przyjść do głowy i które chciałabym zrobić. Jestem wzrokowcem i dużo inspiracji czerpię po prostu z ładnych zdjęć dlatego Pinterest i Flickr to dla mnie raj. Musze jednak wiedzieć czego szukam, bez tego godzina leci za godziną, a ja bez namysłu przeglądam obrazki. Moja rada, jeśli szukasz inspiracji w sieci wyznacz sobie na to 30 minut i szukaj konkretnych tematów inaczej zmarnujesz tylko czas i oddasz się tak zwanej prokrastynacji. W tym roku chcę też przygotować sobie Świąteczną tablicę inspiracyjną by co chwila nie zerkać do internetu. Poza tym w Polsce nie trudno o poczucie zbliżających się Świąt. Czasem aż za dużo. A jak jest u Ciebie? W Turcji chyba nie ma za bardzo Bożego Narodzenia. Jak Ty szykujesz się do Świąt?

 

Kasia Przybyt (Antilight): Oh, it differs. For my the greatest inspiration is an empty desk. When I see it I almost immediately have an urge to make creative mess on it. But when this is not helpful I just switch off for a moment. Some move or a book is a good stop before looking for inspiration. This “empties” my mind, so when I’m finished I grab a notebook and pen and do some brainstorming. I note down all of the ideas that cross my mind. I’m also a visual person so looking through Pinterest or Flickr gives me a lot of inspiration. But I have to now what I’m really looking for otherwise I will loose a lot of time just browsing the web. My advice is to set a time limit, about 30 min, and look for certain topics so you wan’t fall into procrastination district. This year I also want to prepare a holiday moodboard so the most inspiring pictures will be available for me without turning on the computer. Besides in Poland it’s not hard to feel Christmas. But how is it in Turkey? I’m guessing there’s not much of a Holidays there? What are your ways to prepare for Christmas?

KT: W tym roku po raz pierwszy spędzę Święta nie tylko z dala od rodzinnego domu, ale na dodatek w miejscu, gdzie nie są one tak naprawdę obchodzone- mimo że mniej lub bardziej tandetne dekoracje dostępne są na każdym kroku to wcale nie oznacza, że czuć tu magię i ducha Bożego Narodzenia. Troszczę się więc o to sama, a do przygotowań wciągam mojego narzeczonego, który na szczęście Święta uwielbia! Razem sprzątamy, wyjadamy czekoladki z adwentowego kalendarza, dekorujemy ciastka, wysyłamy kartki, przygotowujemy ozdoby i ubieramy choinkę- tworzymy świąteczny klimat w domu, zapraszamy znajomych i rodzinę, aby się tym z nimi dzielić. Uwielbiam już od początku listopada zbierać pomysły i przepisy, które chcę w grudniu wprowadzić w życie. Mam już ich całkiem sporo, czasem jednak największym problemem jest przejście od tych inspiracji do akcji. Masz Kasia na to jakieś swoje sztuczki i sposoby?


KT: This year for the first time I will spend Christmas not only far from my family and home, what’s more the place I live now, Holidays are not a special thing. Ofcourse you can find plenty of more or less kitschy decorations but it’s hard to feel the Holiday Magic in the air. So I’m taking care of itby myself, and I’m pulling in my fiancee in to Festive preparations. It’s so good that he also loves Christmas! Together we clean the house, prepare decorations, eat chocolates out of advent calendar, dress the christmas tree – all in all creating a holiday feeling around us. We also invite some friends and family to share the magic with them. I also love to start gathering the ideas for Christmas in early November. I have quite a handful of them but the problem usually is to make a step from inspiration to action. Kasia, do you have some ideas and tricks for this?

KP: I tu mi zabiłaś ćwieka (*śmiech*). Właśnie to przejście sprawia mi nadal dużo problemów. Patrzenie na moodboard nie zawsze mi pomaga. W zabraniu się do pracy często przyświeca mi myśl o gotowym skończonym projekcie i to sprawia, że biorę się do roboty. Czasem jednak gdy projekt jest czasochłonny pomagają mi deadliney. Gdy wiem, że termin jest już coraz bliżej mobilizuję się do działania. Jeszcze niedawno wszystko robiłam na ostatnią chwilę ale coraz częściej korzystam z różnych list, planów i “to do” by lepiej zorganizować czas i pracę. Ale to Ty jesteś dla mnie mistrzem planowania. Kasia, jak to jest, że radzisz sobie z tym tak dobrze?


KP: And here’s the problem (*laughs*). It is this transition that still gives me a lot of troubles. Looking at the moodboard is not always helpful. When I’m starting to work I usually think of a finished product and this makes me go. But sometimes when the project is lengthy and time consuming deadlines are very helpful. When I now that the due date is coming close I mobilize myself to work. Not so long ago I was making everything at the last moment but now I’m trying to use more and more lists, plans and “to dos” to better organize my work and time. But its you who is my master of planning. Kasia how is it that you are always so well organized?

KT: W sumie Święta, czy nie Święta, staram się organizować swój czas w podobny sposób. Przede wszystkim zapisuję wszystkie ważne daty, terminy, pomysły w notesie, dzięki temu nic mi nie ucieka. Raz w tygodniu, najczęściej w niedzielę, sprawdzam wszystkie deadliny i wrzucam je na konkretne dni na bieżący tydzień. Poświęcam trochę czasu na zaplanowanie posiłków i na podstawie tego planu szykuję listę zakupów- dzięki temu oszczędzam czas na codziennych wizytach do sklepu;) Jednak podstawą wszystkiego jest przygotowywanie codziennie przed snem listy rzeczy do zrobienia na następny dzień- to ogromna oszczędność czasu, sposób na uniknięcie chaosu i bezwiednego snucia się po domu- z listą nasza wydajność naprawdę wzrasta! Do tego satysfakcja płynąca z odhaczania kolejnych punktów jest bezcenna :) Wiadomo jednak, że czasem nawet taki zaplanowany dzień wymyka się spod kontroli, nie możemy przecież dać się zwariować…


KT: It doesn’t metter if it’s Holidays or not, I always try to organize my time the same way. First of all I note down all the important dates, schedules and ideas in a notbook, thanks to this nothing skips my mind. Once a week, usually Sunday I review all of the deadlines and put them on their days in calendar for the following week. I also spend some time planning meals and prepare grocery lists so I don’t waste time on daily shopping. The basis of good planning for me is making a daily list of things to do. I do it just before bed, and on the next day I already now what to do – this is such a time saver! And the satisfaction is really big when you check off another and another point from the list. Hovewer even with such a good planning, sometimes a day goes wild, but we can’t go crazy because of that…

KP: Tak, to prawda! Mogłoby co poniektórych zdziwić, że Święta planujemy już w listopadzie. Ale właśnie o to chodzi, żeby na luzie i powoli przygotować się do Gwiazdki. Dzięki temu nie ogarnie nas (mam przynajmniej taką nadzieję) szał przedświąteczny, kartki nie będą wysyłane na ostatnia chwilę a ciastka niedopieczone. Nie wspominając już o prezentach pakowanych na ostatnią chwilę. Dzięki wczesnemu startowi pomiędzy przygotowaniami znajdzie się czas na wyciszenie i relaks z kubkiem herbaty w ręku. Dlatego zachęcamy już teraz do rozpoczęcia przygotowań razem z nami. Na zachętę Kasia przygotowała dla was Świąteczny planner [do ściągnięcia na końcu tego posta], który pomoże wam dotrzeć spokojnie do Świąt i zapiąć wszystko na ostatni guzik.

 KP: Yes! This is so true. Some of you might wonder why we start preparing for Christmas in early November. But soon you will see that thanks to his we wan’t be overwhelmed (at least we hope so) by holiday organization. The cards will be sent on time and all the cookies will be baket properly. Not to mention the presents packed on time, not like usually somewhere in the corner a moment before putting it under the tree. Thanks to an early start we hope to find the time for some relax with a mug of hot tea. That’s why we invite you to start preparing with us. And for encouragement we have a Christmas planner for you [at the end of this article], which will help you to reach Christmas peacefully and have everything ready on time.

******

download wersja POLSKA / ENGLISH version

******

Poza kilkoma godzinami gadania ze sobą, sporządzania list z pomysłami i robieniem zdjęć (ku uciesze młodzieży siedzącej tuż obok) wyszłyśmy z tego spotkania naładowane pozytywną twórczą energią. Mamy też nadzieję, że nasz projekt pomoże wam w zorganizowaniu przygotowań do Świąt i tak jak nas natchnie do działania. Już w środę 14.11 zapraszamy na dawkę inspiracji i małe DIY związane z kartkami Świątecznym

Besides hours of talking together, making lists and photos we finished the meeting filled with positive, creative energy. We hope that this project will help you in organizing time and preparations for Christmas and will inspire you like it inspires us. We invite you to visit us this Wednesday (14.11) for first inspiration and DIYs for Holiday cards.

Istambuł- Sapphire, czyli miasto na dłoni {Istanbul- Sapphire experience- the city on our palm)

Pamiętacie jak pod koniec czerwca dzieliłam się z Wami naszą listą rzeczy do zrobienia w Istambule? Jesteśmy w drugiej połowie lata, a my odhaczyliśmy z tej listy kolejną pozycję (nie przeszkadza mi to wcale, a wcale, że lista wypełnia się powoli! To lato jest mega zajęte- wyjazdy, goście, niespodziewane spotkania- i przez to fajne i spontaniczne, a lista pomoże nam się ruszyć również jesienią, żaden problem).

Do you remember when at the end of June I was sharing here a list of things we want to do in Istanbul this summer? Well, we managed to do 2nd thing recently- I know it’s not much, but I don’t worry about it. We have had good and busy days, many visitors, trips and travels and spontaneous things, so this list might move ahead with us- not a big deal:)

Na początku sierpnia zabraliśmy moich rodziców na najwyższy punkt widokowy w Istambule- odwiedziliśmy słynny wieżowiec Sapphire i taras widokowy umieszczony w nim na zawrotnej wysokości 238 metrów! Po kupieniu biletów (15tl) wjechaliśmy windą na 53piętro i wyszliśmy na taras.

At the beginning of August, together with my parents we went to visite Sapphire– the highest building in Istanbul. We went to terrace on the 53rd floor and amazing height of 238m. The adenture started in the lift

Naszym oczom ukazał się taki widok:

Then we saw this amazing view:

 

 

 

 

 

Byliśmy zachwyceni! Mogliśmy zobaczyć OGROM Istambułu jak na dłoni. W czasie gdy moi rodzice nagrywali widoki i robili zdjęcia, my staraliśmy się wypatrzeć naszą dzielnicę, prace, znajome punkty. Teoretycznie z tarasu możemy podziwiać pełna panorame miasta (praktycznie  cała jedna ściana okien jest zasłonięta i wyglada jakby była remontowana). Podziwialiśmy widok rozciagajacy się od Morza Marmara do Morza Czarnego, Bosfor, Złoty Róg, zielona północ i zatłoczone południe miasta. Ogladaliśmy światełka zapalajace się na galeryjkach kolejnych meczetów po zachodzie słońca i słuchaliśmy nawoływań na ezan. Śmialiśmy się z Fabem, że to kolejne pozytywne miejsce, w którym można zakochać się w Istambule na nowo:)

We were amazed! We could see how HUGE our city really is! And while my parents were taking photos and videos we were starring through the glass and trying to spot familiar points- our neighborhood, workplaces, favourite parts of town. We could see almost entire city (as one side of the building was renovated), from Marmara Sea in the South to Black Sea in the North.  We could see traffic, Bosphorus with it’s both bridges, Golden Horn, green parts and crowded parts of the city. We saw many mosques getting iluminated for iftar time. It was amazing. Another pretty place discovered!