Category Archives: CODZIENNE SPRAWY

Ekspresowy detoks dla ciala i glowy

ekspresowy detoks dla ciała i głowy

Wspominajac wczesniej o swoich wiosennych planach rozpisalam sie o kreatywnych projektach, capsule wardrobe, porzadkach, cwiczeniach- duzo tego! Mialam mnostwo pomyslow, ktore klebily mi sie w glowie i jeszcze wiecej zaleglych spraw na liscie rzeczy do zrobienia, ciagle wpadalo mi w oko cos co trzeba sprzatnac, ogarnac czy przygotowac- przyznam, ze ostatnio troche sie zaniedbalam z regularnym planowaniem i sama nie wiedzialam w co mam wsadzic rece. Zamiast dzialac w chaosie i panice postanowilam- na poczatek pozimowy detoks, zastrzyk energii i porzadkowanie pomyslow, potem moge brac sie do pracy! Potrzebne mi bylo wolne przedpoludnie i troche czasu dla siebie, oto plan dzialania Continue reading

Marzec w Instagramie

W marcu jak w garncu- no tak, z pogoda to na pewno tak bylo i moje wielkie nadzieje zwiazane z wczesna wiosna szybko schowaly sie z powrotem pod zimowa kurtka :) Nadrabialismy jednak kwiatami w domu, wpuszczaniem swiatla w nasze 4 katy i planowaniem wiosennych przygod:) Poza tym w marcu udalo nam sie celebrowac poranki, cieszyc sportem i pysznymi domowymi sniadaniami, to byl naprawde fajny miesiac i zapowiedz wielu dobrych zmian!

wiosna tulipany project life album

Continue reading

February in Instagram

End of February and I thought why not to share some snapshots of this month here, on my blog? It was busy, and kind of crazy, with some travels and meetings and plans and searching the way to make the things work:)
Koniec lutego, tak sobie pomyslalam, ze czemu by tu nie wrzucic kilku zdjec zebranych w tym miesiacu na instagramie. Nie mialam wiele czasu dla siebie, luty pelen byl wyjazdow, pracy, spotkan i mniejszych i wiekszych zawirowan..:)

Screen Shot 2015-02-27 at 10.03.16 AM Continue reading

Snow in İstanbul :)

So I’m back home! I had amazing time in Poland and not the greatest reasons which sent me home were quickly balanced by some amazing, inspiring and fun things and people which set the route for us for the next months. But for now I’m home. I have a lot to do- making lists, making plans and getting down to nail them! In the meantime- Istanbul decided to slow down for a second as we had a really serious snow fall- something I haven’t seen in the last 4 years! We couldn’t miss it so here it is- a quick video full of mosques and palm trees under the snow!

No to wrocilam! Czas w Polsce zlecial jak zawsze za szybko, a niefajne powody, ktore wyslaly mnie do domu szybko zrownowazyly sie milymi spotkaniami, snuciem planow i inspirujacymi pogaduchami, ktore mniej wiecej nakreslily moj plan dzialania na najblizsze tygodnie i miesiace. Na razie jestem w domu, robie listy wszystkiego co musimy z Fabem zrobic i ogarnac i zabieram sie do pracy! A w miedzyczasie nasz Stambul postanowil odpoczac chwile pod warstwa swiezego sniegu- napadalo u nas tak, jak jeszcze w ciagu tych 4 lat nie widzialam! Strasznie sie ciesze, ze nie przegapilam tego sniegu, a zeby i Wam pokazac troche palm i meczetow zrobionych na bialo- zapraszam na krociıutkie, sniezne video! 

!

Stay warm!
Trzymajcie sie cieplo!

Istanbul vlog: walk around Karaköy

BLOG thumbnail karakoyHello! I mentioned before that vlogging became kind of a thing for us- we really enjoy walking around and recording stuff and it helps us to see Istanbul in different light. When the weather is good we put the tourist glasses on and go exploring! Today I want to share the second video- this time from a trip to fresh and hip Karaköy!
Hejka! Wspominalam juz, ze vlogowanie wciagnelo nas i nagrywanie tego co dookola sprawia, ze widzimy Stambul troche innymi oczami- bardziej nam sie podoba i wiecej mu wybaczamy :) Jak tylko mamy troche czasu i pogoda dopisuje zakladamy na nos nasze okulary turysty i wychodzimy w miasto! Dzisiaj mam dla Was drugi film, tym razem wybieramy sie na wycieczke do ciagle zmieniajacej sie i mega hip czesci miasta- zapraszam do Karaköy! Continue reading

Istanbul, Sunday in the city- vlog

youtube thumbnail Istanbul_blogHi! It’s Friday and my weekend mode is switching on slowly (but for me weekend starts on Saturday afternoon so it’s still quite early for that). We used to spend weekend at home a lot but recently we’ve been pushing more to be outside, try new things, go to our favorite places again, enjoy the city as much as we can. Last weekend we visited the center, had some coffee, grabbed stuff from the sales, walked, talked, laughed. Super refreshing! Usually I’d share photos with you but this time I have something else:)
Hej kochani! Piatek, przed nami weekend i takie nastroje powoli mi sie wlaczaja (chociaz to troche falstart, bo moj weekend zaczyna sie w soboty po poludiu..). Na ogol spedzalismy weekendy w domu, ale od jakiegos czasu staramy sie popchnac wiecej energii w to, aby byc na zewnatrz, zwiedzac, odkrywac nowe miejsca, wracac do starych i sprawdzonych, po prostu cieszyc sie miastem na tyle ile mozemy. W zeszla niedziele pogoda dopisala i wybralismy sie na dlugi spacer po centrum, odwiedzilismy ulubiona kawiarnie i wyprzedaze w sklepach ale przede wszystkim cieszylismy sie soba, smialismy sie i rozmawialismy. Bylo swietnie! Normalnie, pokazalabym Wam zdjecia, ale na dzisiaj mam cos innego..:)  Continue reading

From where to where

2010 2015

Last Thursday we pulled out our tripod, camera and camera controler and tried to recreate a picture we snapped 5 years ago. It was our first New Year’s Eve together. We were living in England. We were staying in tiny, packed room in the 3 bedroom flat shared with 2 more guys. We were staying at New Year’s Eve at home because we were with no money to go party outside :P But we were so happy. We had delicious dinner, we jumped on the sofa to the old songs, we took this picture above and at midnight we ran outside to see some fireworks. We had the best of times.

W zeszly czwartek wyciagnelismy statyw, aparat i pilot do zdjec i probowalismy odtworzyc zdjecie zrobione 5 lat temu. Zdjecie z pierwszego sylwestra spedzonego we dwoje. Mieszkalismy w Angli, w malenkim pokoju w mieszkaniu dzielonym z dwojka wspolokatorow. Spedzalismy Sylwestra w domu bo nie bardzo mielismy kase, aby balowac na miescie. Mimo wszystko, bylismy mega szczesliwi. Zrobilismy obiad, skakaklismy na kanapie w rytm starych piosenek, zrobilismy to zdjecie, a o polnocy wybieglismy na dwor ogladac fajerwerki. Cudowne chwile, cudowne wspomnienia.  Continue reading