Tag Archives: UK

We miss you London, scraplift

Pozostając odrobinkę w temacie poprzedniego posta, chciałabym pokazać Wam scrapa, który mówi o drugiej stronie naszej przeprowadzki- wiele ukochanych miejsc trzeba było zostawić za sobą. Gdy widzę Londyn na czyichś scrapach, gdy to miasto pojawia się w reklamach lub filmach dostaję głupawki i tęsknota za moimi ulubionymi uliczkami, muzeami, zakątkami, parkami i sklepami rośnie.. oboje bardzo tęsknimy i bardzo bardzo chcemy tam się znowu pojawić (im szybciej tym lepiej!), wciąż mamy tyle do zobaczenia i zwiedzenia!

I’m still a little bit in a mood from last post so I want to show you a layout which tells about other side of our moving across the Europe adventure. We had to leave behind many places which we had fallen in love with during the years we lived in England. When I see London on someone else’s blogs, layouts, in TV or ads I get crazy and I miss all my favourite little streets, museum, corners, parks, shops A LOT. While we lived in England we always took London for granted, so we didn’t manage to see all the things and places we wanted, we still have huge to do list in this gorgeous city, so hopefuly soon we’ll be there again!

Scrap powstał jako lift pracy Melisy Mann na art-piaskownicowe wyzwanie :) Kleksy z obwódką ”okołochlapnięciową” powstały dzięki uprzejmej radzie Humki :*:) udanego początku tygodnia kochani!!

This page is a scraplift of this Melisa Mann’s work for art-piaskownica challenge :) I managed to do this lovely splashes thanks to kind advise from Huma :) :* have a great Monday!!

scraplift z zachodem słońca {scraplift of a sunset}

Kochani, jak upływa Wam weekend? ja dzisiaj odpoczywałam, twórczo wyżywając się na papierze :) W ruch poszły farby i efektem tej zabawy jest powyższy scrap (lift tej pracy w ramach liftonoszek). Świetnie bawiłam się tak chlapiąc i ciapając na sklejonych ze sobą kawałkach starej koperty, poza tym poeksperymentowałam trochę ze stemplami-bilecikami, które mam od początku swojej scrapowej ”kariery”, wykorzystując je w zupełnie nowy sposób i otrzymując całkiem fajne napisy! Sam scrap jest pamiątką z cudnego dnia spędzonego w Hastings kilka lat temu :) Szaleliśmy wtedy z aparatami i biegaliśmu cały dzień na zewnątrz, a na koniec przegapiliśmy pociąg do domu i czekaliśmy w środku nocy na stacji na kolejny co później ostro odchorowałam, ale wspomnienia zostały cudne :)

Hey! How has your weekend been so far? I had lots of rest and really good creative afternoon! I took some paints and an old envelope and made this page (scraplift of Moriony’s layout for liftonoszki:) You don’t really need lots of professional things to make scrapbooking (I believe!). I also played with my old stamp set (the little tickets) and turned them into sentiment stamps, which was quite fun :) The page tells the story about the day we spent in Hastings few years ago. It was very cold, but man, so beautiful! We went crazy with our cameras, spent whole day outside and missed the train home in the evening, so we had to wait for next one in the cold train station and I remember I got really abd cold after this adventure, but it was totally worth it!

♥♥♥

PS. Nie wiem czy tylko ja mam ten problem, czy coś w ogóle jest nie tak w sieci, ale strasznie ciężko mi komentować wpisy na blogach na bloggerze, Do tej pory wyrzucało mnie za każdym razem, gdy chciałam użyć wordpressowego open id, zaczęłam więc korzystać z opcji url/http, ale od wczoraj w ogóle nie mogę wybrać nic z menu.. mam nadzieję, że szybko wróci wszystko do normy i uda mi się pisać u Was :(

liftonoszkowy powrót {come back of liftonoszki}

Dziś będzie szybko i bez zbędnego gadu gadu:) Liftonoszki powróciły do boju w zeszłym tygodniu i ja też nadrabiam zaległości :) Lift pracy przezdolnej Czekoczyny zaproponowany przez Immę był nie lada wyzwaniem, ale też świetną zabawą :) Zaczęłam wyciągać z czeluści komputera stare zdjęcia z Anglii i tutaj jedno z nich, z naszej wyprawy do Walii wiosną 3 lata temu, ubrane w papiery z ILS:)

Today I have a quick page to show to you:) It’s made for Liftonoszki challenge which I’m so happy is back again! It’s a scraplift of Czekoczyna’s page which Imma picked for us! I started rediscovering old photos from England on my computer and here is one of them from our trip to Wales 3 years ago. I dressed it in ILS papers :)

PS. Dzięki za wszystkie komentarze pod tulipanowym postem :) Super, że tyle nas, tulipanomaniaczek dookoła:) Moje kwiatki niestety zaczęły zdychać zanim się do końca rozwinęły:(

♥♥♥

grudniownik 2010 {December Journal 2010}

Przeglądałam zeszłoroczne zdjęcia i dotarło do mnie, że właściwie to w zeszłym roku nie udało mi się pokazać mojego albumu z Journal Your Christmas do końca. Miałam po drodze zastoje i przygody, a także chwile lenia i mega zmęczenia (bądźmy szczerzy-praca w kawiarni tuż przed świętami może człowieka wykończyć;), i w efekcie album jest skończony, ale nie opublikowany a jego początkowe strony leżą zakopane na starym blogu.  Postanowiłam dziś je nieco odkurzyć :)

I was browsing through last year photos and I realized that I actually haven’t showed my Journal Your Christmas album in its finished stage yet. I had some ”adventures” and breaks last December and also I was just lazy and tired (yep. let’s be honest. Working in the cafe right before christmas can kill you;) no drama.) Anyway my album is finished but I haven’t published it. Some photos you can find on my old blog, but today I want to bring back few of my fav pages and some reflections about them:)

Jest to chyba jeden z moich ulubionych albumów i mam zamiar ustawić go w widocznym miejscu w czasie dekorowania salonu.

It’s one of my most favourite albums and I’m going to set it in visible place while decorating my lounge.

Uwielbiam tę stronę o minionych świętach. Głowiłam się nad nią, a w końcu udało mi się przelać na papier mnóstwo świątecznych uczuć z przeszłości i przejść nad nimi do porządku dziennego. Układanie tych spraw zajęło 3 lata i dla mnie te strony były kluczykiem, który zamknął pewne drzwi.

I love this page about past christmases. I’d spent some time on it, but finally I managed to describe here so many good and bad feelings connected with my past. I manage to understand them and accept them. It took 3 years to deal with it and this page was kind of a key which locked some doors behind me.

Te 2 strony z kolei pachną świątecznym Londynem. Rozbłyszczoną Oxford Street, wystawami sklepów, zakupami, świątecznym marketem. Upchnęłam tu tyle pamiątek ile tylko mogłam. Zdjęcia, mapa, travelcard. Bardzo tęsknię za tym miastem i jego atmosferą, zwłaszcza w grudniu. Te strony są bezcenną pamiątką :)

These 2 pages smell like christmassy London. Shiny Oxford Street, decorated shop windows, christmas shopping, christmas market around London Eye. I stacked those pages with souvenirs- photos, maps, travelcard. I miss London a lot, and before Christmas it turns to extremely. These pages are priceless memory for me.

Im bliżej świąt tym ciężej było mi się zmobilizować do uzupełniania journala. Mieliśmy niezapowiedzianego gościa, kompletny zawrót głowy w pracy, mnóstwo spraw do ogarnięcia i o 10 wieczorem padałam na nos. Ale zmusiłam się, żeby te ostatnie strony zawierały cokolwiek. Drobinkę tego co się działo dookoła nas. Uzupełnienie ich pod koniec miesiąca nie zajęło mi dużo czasu, ale teraz czuję, że projekt jest zamknięty. Dociągnięty do końca. I bardzo, bardzo dla mnie wartościowy.

It was getting harder and harder for me to fill up my journal last year. Towards Christmas I was exhausted with work, preparing for christmas and hosting our guest. I was happy if I could just go to sleep at 10. But I forced myself to fill up those last pages. I worked on them as little as I could. I grabbed some crumbs of memories and captured them. And now it’s priceless, I’m happy that this project is completed and finished.

LO z latawcem

Nadal w klimatach minionej jesieni :) Tym razem scrap ze zdjeciem z zeszlorocznej wyprawy do parku na puszczanie latawca. Ten latawiec to chyba ulubiona ”zabawka” Faba (no moze druga ulubiona, po telefonie). Zdjeciami przenosze sie do cieplych i kolorowych dni- u nas od weekendu pada, wieje i jest szaro-smutno. Mam nadzieje, ze pogoda nam sie szybko odczaruje, bo od jutra goscimy Rodzicow i takiego byle jakiego Stambulu nie chce im pokazywac…

celebrate memories [LO]

Nadal utrzymuje mi sie humor wspominkowy- taki urok jesieni :) Zbieram sie w sobie aby wywolac nowe zdjecia i przelamac te heheh nostalgiczne mysli, ale jak na razie odgrzebuje starocie- na przyklad to zdjecie ze spaceru, na ktory rowno rok temu wybralismy sie z Fabem w Tunbridge Wells. To byl chyba najpiekniejszy dzien ubieglorocznej jesieni, pelen slonca i pachnacych lisci….

Orginalny sznureczek od taga przerobilam na pleciony warkoczyk, tak aby pasowal do kordonka uzytego w pracy :)

I pobawilam sie w reczne szycie papieru, ktore ostatnio uwielbiam!

thank you for the memories! (LO)

 

Szybki scrap, ktory udalo mi sie poskladac juz jakis czas temu. Kopertka wykonana jest wg tego tutoriala, a papier jest papierem miesiaca na blogu ILS . Szukalam zdjecia, ktore moglabym do niego wykorzystac, az natknelam sie na zdjecia ze spaceru w Portobello. I zatesknilam mocno za Londynem. Za naszym malym Tunbridge Wells. Za zielenia, za zapachem deszczu, za spacerami po parku, za praca, za Magdalena :D I wpadl mi do glowy tytul tego scrapa. I cos czuje, ze podobnych, pelnych wspomnien z naszego zycia w UK powstanie duzo wiecej :)

A tu kilka zdjec z pieknego dnia jaki spedzilismy niemal rok temu na spacerze po markecie w Portobello: